Budżetowy rollercoaster czyli łaska pańska na pstrym koniu jeździ…

„W dniu 12 maja 2016 r. Rada Dzielnicy głosami radnych z klubów PO, IMB i Gospodarność w dość burzliwych obradach przyjęła poprawki do budżetu na rok 2016, tym samym zmniejszając kwotę na realizację tytułu inwestycyjnego jakim jest budowa ul. Siecznej. Należy zwrócić uwagę, że Ci sami radni, podczas tej samej sesji Rady Dzielnicy ponownie przyjęli stanowisko o zagwarantowaniu środków finansowych w budżecie m.st. Warszawy, które mają umożliwić budowę ul. Siecznej nie później niż do końca 2018 r.”

          Zapytacie Państwo co się zmieniło przez te dwa lata? Otóż mamy rok 2018 i konia z rzędem temu kto poda datę realizacji tej ulicy oraz ostateczny zakres prac. W zamian tego mamy kolejne cięcia z tego zadania. Jeszcze dłuższa historia, a na pewno jeszcze trudniejsza do wytłumaczenia to kwestia brakującego odcinka ulicy Topolowej. Środek dzielnicy, lata starań i te kilkaset metrów do ucywilizowania, a temat przypomina jako żywo węzeł gordyjski. Nie pomagają interwencje mieszkańców, pisma radnych, przyjęte stanowisko Rady Dzielnicy. Ba, nawet środki które decyzjami zarówno Komisji jak i Rady Miasta, zostały skierowane bezpośrednio na tą inwestycję nie pomogą bowiem to organ, który mógłby i powinien zabiegać o fundusze na dokończenie tej ulicy czyli Zarząd Dzielnicy właśnie wystąpił z wnioskiem o przesunięcie tych dedykowanych wcześniej środków na inne zadania. Nie twierdzę, że mniej istotnych. Nie twierdzę, że niepotrzebnych. Dziwi tylko to, że z trudnym do zrozumienia uporem kolejne Zarządy spychają sprawę ulicy Topolowej na boczny tor. Tak wiem – obecne władze mają argument w postaci utwardzenia tego brakującego odcinka. Tylko, że nie o takie rozwiązania od lat bezskutecznie walczą mieszkańcy. Zdają sobie bowiem sprawę z tego, że takie rozwiązanie jakie im teraz w swej „szczodrości” proponują włodarze Białołęki, na kolejnych x lat zablokuje dojście do normalności czyli nie będzie pełnowartościowej jezdni z chodnikiem itd.

          Ulice ulicami, a przecież ofiarami zawirowań budżetowych są niestety również placówki oświatowe. Nie będę już przypominał tematu nadzoru nad generalnym wykonawcą budującym jednocześnie kilka placówek oświatowych – deklaracje ws DORBUD’u były przecież przez dłuższy czas jednoznaczne: wszystko pod kontrolą. Jak są efekty tego nadzoru i kontroli możemy się przekonać przejeżdżając chociażby ulicami Myśliborską i Warzelniczą. Teraz do tej oświatowej sagi dołączyła m.in. szkoła przy ulicy Verdiego. Zapowiadane jeszcze w sierpniu 2016 ukończenie w 2018 roku już dawno włożyliśmy między bajki. Najnowsza informacja to przesunięcie terminu zakończenia budowy z lipca 2019 roku na rok 2020. Czas ucieka, dzieci przybywa, a my nawet nie mamy wybranego wykonawcy tej inwestycji.

          Tymczasowość oraz łatanie dziur w budżecie coraz bardziej przypominającym szwajcarski ser – z tym mamy obecnie do czynienia. Wszystko z zachowaniem pozorów pełnej kontroli nad sytuacją. Niestety każda kolejna sesja Rady Dzielnicy, każda kolejna autopoprawka Zarządu Dzielnicy dotycząca wydatków zarówno w roku bieżącym jak i kolejnych latach jednoznacznie wskazuje, że sytuacja jest daleka od tej jaką próbują nam „sprzedać” przedstawiciele koalicji PO i IMB.

Na Titanicu też podobno do końca grała orkiestra…

 

Jan Mackiewicz
Prezes Stowarzyszenia Razem dla Białołęki

Post Author: Redaktor